Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w rozliczeniach podatkowych za rok 2008 z mechanizmu 1% skorzystało ponad 7,3 mln osób, czyli 28% wszystkich uprawnionych do tego podatników. To ponad 40% więcej niż rok wcześniej. Podobne wyniki przynosi ostatnie badanie Stowarzyszenia Klon/Jawor z końca 2009 roku.
W dniu 23 grudnia przekazaliśmy 40 000 złotychna badania nad lekiem na chorobę Sanfilippo. Pieniądze zostały wpłacone na konto Uniwersytetu Gdańskiego do Katedry Biologii Molekularnej gdzie wciąż trwaja badania nad lekiem. Dziękujemy wszystkim darczyńcom, którzy przyczynili się do naszego celu jakim jest uratowanie życie dzieciom chorym na Sanfilippo. Mocno wierzymy w sukces zespołu badawczego pod kierownictwem Prof.Grzegorza Węgrzyna.
Wystawę czarno-białych fotografii ukazujących dzieci chore na
sanfilippo (mukopolisacharydoza typu III) można zobaczyć w gmachu Opery
Śląskiej w Bytomiu w dniach od 7 do 22 listopada. Autorem zdjęć jest
Jarosław Blaminsky.
Audycja z Polskiego Radia Katowice (07.11.2009) o chorobie Sanfilippo i wystawie fotograficznej POSŁUCHAJ
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
w dniu 5 września 2009 roku w trakcie imprezy BEZ CIŚNIENIA w
Czeladzi organizowanej przez Śląski Klub Miłośników Samochodów
Terenowych SILESIA PARK 4x4 przeprowadzono licytację przedmiotów
pozyskanych od sponsorów firmy DRAGON WINCH i JANPOL 4x4.
Dochód z licytacji 700zł został przekazany Stowarzyszeniu URATUJMY ŻYCIE na wsparcie badań nad lekiem.
W dniu 3 sierpnia 2009 Minister Sprawiedliwości wpisał
Stowarzyszenie Uratujmy Życie do wykazu organizacji społecznych,
fundacji i stowarzyszeń uprawnionych do przekazywania im nawiązek
sądowych.
Materiał filmowy, który ukazał się w TVS zobacz video... Na Śląsku jest ich kilkoro, w Polsce kilkadziesiąt, ale to wciąż za
mało, by sfinansować specjalistyczne badania. O chore na Sanfilippo
dzieci postanowili więc walczyć rodzice, którzy pół roku temu założyli
stowarzyszenie. Sami zdobywają fundusze na codzienną walkę z na razie
nieuleczalną chorobą. Stopniowej utracie wszystkich funkcji życiowych
może zapobiec tylko jeden lek: genisteina. Problem w tym, że lek jest
dopiero w fazie badań i niestety nie w Polsce.
Osiągnięcia profesora Grzegorza Węgrzyna biologa
molekularnego i genetyka, są policzalne. Wystarczy wymienić 200 naukowych
artykułów i imiona kilkudziesięciu polskich dzieci uratowanych od nieuchronnej
śmierci.
Powody,
dla których świecą kałamarnice, zostały już wyjaśnione. Wiadomo, że
światło pomaga im w zalotach lub w wabieniu ofiary. Ale po co światło
bakteriom? -
zastanawiał się urodzony w 1963 roku biolog
Grzegorz Węgrzyn, jeden z
najmłodszych profesorów w Polsce. Czasem odstawiał na bok badania
świecących bakterii. Wtedy zajmował się
genami, a dokładniej procesem podwajania
materiału genetycznego (DNA) przez
komórki.
O pracach profesora,
obecnie szefa Katedry Biologii Molekularnej na Uniwersytecie
Gdańskim i prorektora do spraw nauki tegoż uniwersytetu,
rozpisywały się najpoważniejsze światowe pisma naukowe. Przebąkiwano, że
polskie nauki biologiczne wzbogaciły się o
geniusza.
- Przez
pewien czas byliśmy święcie przekonani, iż w ogóle nie sypia -
wspomina
doktor Joanna Jakóbkiewicz-Banecka, współpracowniczka profesora z
katedry. Sypiał. Miał
nawet życie prywatne. Ożenił się i jak
wielu zwykłych i niezwykłych ludzi - chciał
mieć dzieci. Profesor Węgrzyn
prowadził badania podstawowe,
istotne dla czystej nauki - mówi profesor
Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, też biolog
molekularny. I raczej nie myślał o tym, czy rezultaty badań będą
użyteczne dla przeciętnego człowieka.
Tymczasem praca
profesora niemal z dnia na dzień musiała przekuć się w praktykę ratującą życie - w
tym życie jego własnej córki.
Badacze starający się zrozumieć przyczyny rzadkiej genetycznej choroby
lizosomowego składowania Syndrom Sanfilippo typ B, byli zaskoczeni
odkryciem agregatów białkowych znanych jako zwyrodnienia włókienkowe
neuronów, które zwykle spotyka się w przypadku choroby Alzheimera oraz
innych form demencji, jak wynika z badania opublikowanego 4 maja w
Proceedings of the National Academy of Sciences (nazwa czasopisma
Protokoły Narodowej Akademii Nauk).
Odkrycie dokonane podczas badania
przeprowadzonego w Instytucie Badań Biomedycznych w Los Angeles (Los Angeles
Biomedical Research Institute) na Uniwersytecie Kalifornijskim, oznacza iż
dziecięca demencja często spotykana w przypadku chorób lizosomowego składowania
może wykazywać mechanizmy podobne do tych spotykanych w chorobie Alzheimera oraz innych demencjach związanych z wiekiem, które
cechuje anormalna akumulacja białka
P-tau.
Naukowcy stwierdzili także iż odkrycia
te oznaczają, że osoby cierpiące na wspomnianą rzadką chorobę będą mogły w
przyszłości skorzystać z mnogości badań prowadzonych obecnie dla wzrastającej
liczby chorych na Alzheimera.
Mam dwójkę chorych dzieci, nieuleczalnie chorych... z
postępującą chorobą...
Większość ludzi robi z tego sensację, część poprawia sobie
samopoczucie no bo „ktoś ma gorzej ode mnie”, część przechodzi obojętnie bo mają
„swoje szczęśliwe życie” i chcą być daleko od chorób, zmartwień. Tylko
nieliczni zatrzymują się w tej codziennej pogoni i pomagają. Taka jest bolesna
prawda.